Bezsenność w Jaworznie
Kilka dni temu, kiedy zgodnie z zasadą – ładna znaczy wyspana - przewracałam się na drugi boczek podświadomie zadowolona z tego, że wkroczyłam w fazę rem. Była godzina 1 w nocy kiedy obudził mnie Akon śpiewając, że jestem piękna. Akona rozśpiewał mój „kumpel” ( – historia na kolejną notkę- ), któremu ewidentnie zebrało się na wspomnienia.
Zaspana odebrałam telefon nie do końca świadoma tego co robię. W średnio dobrej kondycji byłam mało ciekawym towarzyszem rozmowy więc usilnie próbowałam zniechęcić rozmówcę. Po 6 minutach udało się. W ciągu tych sześciu minut zostałam:
a) zaproszona na wódkę (w trybie natychmiastowym),
b) zaproszona na sylwestra (świadomość kalendarza to przydatna umiejętność, której raczej mi brakuje)
c) zaproszona na piwo (ale po 10 grudnia)
Jak widać na załączonym obrazku zostałam jednogłośnie uznana za najlepsze towarzystwo do picia (choć prawdę mówiąc w tej roli lepiej wyobrażałabym sobie, np. Annę B. – kto zna, ten wie dlaczego).
Tak więc próbuję powrócić do sennych scen, kiedy budzi mnie huk. Nagle wszystkie psy na mej wsi dopada wścieklizna, a próg decybeli przekracza normę budząc wszystkie 30 domów w okolicy.
W tej samej chwili stęskniony Akon znowu daje mi do zrozumienia, że inne laski przy mnie wymiękają, w związku z czym nie mogłam mu odmówić i odebrałam telefon.
Dowiedziałam się wtedy, że:
a) on przyjechał ze mną porozmawiać, a najlepiej zabrać mnie na imprezę (oczywiście fakt, że byłam bez makijażu, w bieliźnie nocnej, z całkowitym brakiem ochoty na cokolwiek poza snem był najmniej istotny)
b) jeśli w ciągu 10 sekund nie zejdę na dół zacznie dzwonić po sąsiadach (chyba się nie domyślał, że sąsiedzi już raczej nie śpią)
c) po tych 10 sekundach dał mi kolejne pół minuty na to, żebym jednak zwlekła tyłek na dół bo on się nigdzie nie rusza dopóki mnie nie zobaczy (szczęście, że nie potrafił konkretnie zlokalizować mojego domu)
d) on musi koniecznie ze mną porozmawiać to sprawa niemalże życia i śmierci
Więc wisiałam na telefonie i obliczałam prawdopodobieństwo:
a) wezwania policji przez sąsiadów (psy się nie zamykały, a czwórka wstawionych facetów krzyczała do telefonu)
b) sukcesu mojego uporu nad ich uporem.
Po 20 minutach licytowania się byłam bliska poddania się. Rozłączyłam połączenie, wyciszyłam dzwonki i starałam się usnąć.
Po kolejnych 20 minutach szczekanie ucichło a ja mogłam spokojnie zasnąć.
Dobrze jest mieć przyjaciół na których możesz liczyć nawet w środku nocy
Rozmowy w tłoku
Dagmara 21:26:15 taki talent nie moze sie marnowac!
Ania 21:27:09 oczywiście
Ania 21:27:23 z „mam talent” to sami do nas powinni dzwonić
Dagmara 21:28:39 kurde…. czujesz.. mogłybysmy wygrac taka kase!
Ania 21:29:14 kasa kasą, potem więcej by nam płacili
Ania 21:29:16 ale ta sława
Dagmara 21:29:40 nie wiem jak ty.. ale sadze, ze mogłabym zostac celebrytka ;]
Ania 21:29:57 ja już jestem, tylko nie odkrytą
Dagmara 21:31:48 to sie nie liczy…. to jak obciagnie na fejsbuku…. niby robisz to co chwile a tak naprawde nikt nie miał orgazmu ;]
Ania : ale wiesz, wszyscy sie jarają
Dagmara : wyobraz sobie, ze niedlugo moga o nas na pudelku pisac … ;]
Ania : boże….bym pisała w końcu komentarze..
Ania: i wszyscy, wszyscy, nawet w usa by wiedzieli z kim spałam
Ania: miałabym chłopaka!
telefon
nie uwierzycie!
mam AbOnAmEnT !!!
w moim przypadku to wyczyn, jakbym wygrala rajd Paryz-Dakar.
ale, ale, zeby nie bylo az tak kolorowo – nastapily problemy z aparatem telefonicznym.
otoz ladowarke do magicznego lg zostawilam w rzeszowie… A jaka mam inna komorke w domu? Swoja pierwsza, ukochana Nokie 3310. W zwiazku z tym, ze osoby czytajace ten blog sa relatywnie mlodsze ode mnie wyjasnie, ze model Nokii 3310 nie ma kolorowego wyswietlacza, nie ma polifonicznych dzwonkow, o aparacie fotograficznym nie wspomne. Ma za to zainstalowana najfajniejsza gierka wszechczasow – snejka ![]()
i pewnie gralabym w niego w autobusie, ale niestety nie dziala mi klawisz 0 oraz 8. W zwiazku z tym, moj waz nie moze poruszac sie w dol
smsy nie zawieraja przerwy miedzy wyrazami, a slowa nie posiadaja literek T oraz U. dzwonic rowniez nie moge, bo adresaci slysza trzaski, a nie mój glosik. Przy odbieraniu polaczen jest oczywiscie tak samo, z tym, ze nie mam wiekszych problemów z odbieraniem, poniewaz moj old schoolowy telefon nie przekazuje wszystkich polaczen.
k8e
£
kolega z grupy. kolejny kolega z grupy ![]()
gralismy w panstwa i miasta na najnudniejszym wykladzie swiata. przegralam. oszukiwal
nie chcial mi uznac zwierzecia na litere U – udziec barani. twardy z niego przeciwnik ![]()
pozdrawiam
k8e
the Syntetic
zalegla notka.
powinna byc mega wesola, bo opisuje moje luzerskie zachowanie, ale jakos mi dzis smutno, wiec wyjdzie, jak wyjdzie ![]()
Towarzysz Blazej.
Kwiecien. Godzina 21. Katowice. Cogitatur. Trwa koncert the Syntetic Miszcza znam ja, Yoanna, £ukasz, jego brat i maksymalnie 40 osób na parkiecie. Fani z calego Slaska Zaglebia zjechali sie, by wysluchac ‘Kleopatra jest krucha, krucha, jak mucha, mucha’ oraz najwiekszy hicior Miszcza – ‘nosi futro z lwa, nosi torebki z losia’, ehh kocham :] Wiec bawie sie z towarzystwem wybierajacym piwo z najnizszej pólki żabkowej lodówki. A trzeba przyznac, ze bawie sie swietnie. (tak dobrze, ze za dwie godziny wypale symboliczna fajke). Jednakze moj pecherz moczowy nie zbacza na to, czy organizuje sobie czas wybornie, czy tez nie. On po prostu przywoluje mnie do porzadku i kaze sie udac do toalety zlokalizowanej na parterze. Schodze wiec, zalatwiam sprawe i kieruje sie do baru.
‘Bacardi ze spritem prosze’
‘pani z koncertu?’ (szlag by ich wszystkich trafil za ta PANIA)
‘taa’
‘to musze Pani (!) podac w platikowym kubku’
‘zartujesz chyba? ze mam pic Bacardi z plastikowego kubka?! Nalej mi prosze normalnie do szklanki, a ja sobie siade tu i wypije przy barze okej?
‘okej’.
I wspomnienie o piciu drinka przy barze zatrzymaloby sie mniej wiecej w tym momencie, gdyby nie zagadnal mnie fajny, badz co badz, facet. Nie koles, nie burak, nie chlopak – facet. Gadka szmatka. – 3minuty – jego: ‘jaki jest twoj numer telefonu?’ – ChachaHihi – moje: ‘spotkamy sie po koncercie’ – ChachaHihi – gadka szmatka – debil ze mnie. Nie podalam numeru, nie znalezlismy sie po koncercie, nie ma wesolej historii, tylko luzerska.
Paczemu? Bo:
a. jestem idiotka
b. jestem wymagajaca idiotka.
Bo on powinien zapytac drugi raz plus powinien ten numer zwyczajnie zdobyc, a nie odpuscic. Jestem nienormalna. Wiem. Zdaje sobie z tego sprawe. Ale takie sa fakty – facet ma postawic na swoim. Mnie trzeba werbalnie jebnac, zebym sie zgodzila na wszystko czego ludzie sobie zycza.
Ot, co!
k8e
Hiszpania nadaje:
Kazano mi napisać jakiś zajebisty artykuł na nie mniej zajebistego owego bloga. Artykuł ma się tyczyć mojego pobytu tutaj, czyli Hiszpanii. Cáceres, konkretniej. Więc, korzystając z wolnej chwili pomiędzy przyjściem ze szlajania się po okolicy a kolejnym wyjściem w celu upicia się(tak, wiem- jestem alkoholikiem), postanowiłam coś napisać.
Otóż bawię tutaj 2 miesiące i 6 dni. Początek nie był kolorowy. Podróż jednym słowem: koszmar. Przesiadki, szukanie, sprawdzanie no i taszczenie bagażu nie będzie moim hobby zdecydowanie. Dzień przed wyjazdem ryczałam jak bóbr. Taka mała obawa, że mała Ania w wielkim mieście z małym rozumkiem małomiasteczkowej dziewuchy sobie nie poradzi na drugim końcu Europy. Ale dzielnie dałam rady. Nie sama, fakt. Ale liczą się efekty a nie sposoby.
Gdyby nie pomoc ludzi tutaj na miejscu pewnie usiadłabym na środku dworca w Caceres i zaczęła ryczeć znowu i skończyła w czerwcu. A tak: jeden telefon, spotkanie i już zapewnione miejsce na najbliższych kilka nocy, kolacja z nowo poznanymi ludźmi i pełno ofert pomocy. To ciekawe jak człowiek nie znając nikogo może się przywiązać do tych, którzy pomogą.
Co było trudne? Na początku wszystko: od przywyczajenia się do pogody, zwyczajów, do języka. Język to oni mają niby ten sam co studiuję. Jaaasne. Zamiast „mas o menos” mówią „mahomenos”; „estoy cansado”- „ehtoy cansao”. Sjesta fajna sprawa, ale naprawdę ciężko przyzwyczaić się do faktu, że w jedynym wolnym momencie w ciągu dnia sklepy są pozamykane.
Sprawa mieszkania. Mieszkam więc z Polką z którą tutaj przyjechałam. I dwoma Hiszpanami. Jeden- spokojniejszy- studiuje architekture. Drugi- z tunelami w uszach i tatuażami na rękach- historie. Jest całkiem śmiesznie. I pijanie. I kochanie.
Co do zajęć to mało rozumiem co do mnie mówią profesorowie. Ale udaję robiąc inteligentną minę..
Jacy są Hiszpanie? Dużo osób pyta. Moja jedyna odpowiedź brzmi: niscy. I bardzo otwarci. Przynajmniej ci których ja spotkałam do tej pory. Zawsze uśmiechnięci, i porozmawiają i wytłumaczą. I zszokowani faktem że POLKA mówi po HISZPAŃSKU. Łaał.
Weekendy dla mnie zaczynają się w środy wieczorem. Pomijam fakt, że od jakichś dwóch tygodni wychodzę dziennie i dziennie się upijam (pisałam, że jestem alkoholikiem). Idziesz do knajpy, znasz ludzi, poznajesz nowych, idziesz z jednymi, wracasz z drugimi o 8 rano. I tak w koło. Wolę towarzystwo Hiszpanów bardziej niż Erazmusów. Nie dziwne.
Ale oczywiście nie pomijajmy faktu, że jako LUZER nikomu się nie podobam. Wszyscy wokoło chodzą na randki tylko nie ja. Taki już los luzera i żadna Hiszpania tego nie zmienia. W końcu granice zniesione, więc czego chcę?
To by tak wyglądało w telegraficznym skrócie. Może później coś się zmieni, rząd, język, klimat- wtedy napiszę. A jak na razie czekam aż mnie moje kochane CIULKI odwiedzą..
marsja
.. bo jest coś urokliwego w tych rodzinnych świętach…
..zwłaszcza biorąc pod uwagę, że moja familia do religijnych nie należy. nawet moja babcia ma ograniczone zaufanie do księdza. w związku z powyższym każdorazowo na święta <i „dzięki bogu” mamy tylko 2> odbywają się sensacje, których nie powstydziłby się żaden szanujący się kabaret!
Tak wczoraj, na przykład, między myciem okien, podłóg a wycieraniem kurzy odbyło się „losowanie”. Zwycięzca miał zaszczyt iść z koszyczkiem do kościoła. Kandydatów było aż „0″ bo:
a) tata – „ja byłem dwa razy pod rząd. trzeci raz nie pójdę!”
b) mama – „ja gotuję, piorę, sprzątam i co?! może jeszcze do kościoła mam iść?!”
c) brat – „w dupie mam księdza, kościół i koszyczek”
d) ja – „NIE!”
Potem była godzina konsternacji, podczas której sfrustrowana rodzicielka rzucała jajkami po domu.. obawiając się pozostania bez jedzenia, wzięłam koszyczek i poszłam do kościoła.
W kościele księdza nie zastałam, natomiast miła fanka Ojca Dyrektora powiedziała, że tam koło ołtarza leży koszyk z darami. Wymieniając kilka swoich jajek na te z koszyka, plus modlitwa daje mi gwarancje na to, że moje jedzenie jest poświęcone! równie dobrze mogłam iść do sąsiada..
Dzisiaj jak nakazuje tradycja piłam wódkę z rodzinką. Babci rewelacyjnie wchodził Bolsik i uraczyła nas historią, której <o dziwo!> nie słyszeliśmy nigdy wcześniej… otóż okazało się, że hrabia „przeleciał pra-pra-babcię”!
.. tzn to było tak: babcia mojej babci pracowała u pana hrabiego. pan hrabia przeleciał moją pra-pra-babcię i spłodził moją pra-babcię, czyli mamę mojej babci. żeby ukryć ten niecny czyn polecił swojemu koniuszemu <nie mylić, ze stajennym> aby ten ożenił się z moją pra-pra babcią… dalsza część historii już nie jest taka interesująca …
wniosek? – w moich żyłach płynie błekitna krew! <to by tłumaczyło moje złe krążenie i wiecznie zimne stopy i dłonie!>
kawa_w_kubku !!
na święta troche wspomnień wpakowałam do koszyczka..
… bo to miał być taki prezent dla k8e
i żeby nie miała więcej wątpliwości, że my faktycznie się nadajemy!
kawa_w_kubku
w swoim zyciu okres optymizmu mam
k8e
nie dziwie
kawa_w_kubku
oprocz tego ze szczerze nienawidze katowic
k8e
i baaaaaaaaaaaaardzo sie ciesze
kawa_w_kubku
i ze nie mam faceta, a co za tym idzie orgazmów… ale czarna powiedziala ze bedzie je miała i za mnie, wiec to juz jakis plus
k8e
nie sadzilam ze jestescie az tak blisko
k8e
miej orgazm przez telefon i juz
Kawa_w_kubku
co robisz?
K8e
kilka rzeczy na raz, a co?
Kawa_w_kubku
hmm.. odpisujesz srednio co 10 minut. Tak tylko pytam
k8e
bo tu kolacyjka, tu trzeba nowa plytke z muzyka do pracy nagrac
k8e
tu pogadac z Mama
k8e
zastanowic sie w czym jutro wyskoczyc
i dlatego taki chaos panuje
Kawa_w_kubku
hmm… to co ty robisz na gg?
k8e
zawsze mam wlaczone
k8e
bo tak to bym sie nudzila skolei
Kawa_w_kubku
nudziła?
…
k8e
jak sie k** pisze ‘z kolei’, skolei??
Kawa_w_kubku
….
…………………….
kawa_w_kubku
chciałam zabic muche i uszkodziłam ściane… a muchy i tak nie zabiłam… ojciec jak zobaczy to kaze mi malowac… co robic?
K8e
uderzyc glowa w sciane
kawa_w_kubku
w jakim celu?
K8e
najpierw uderz
potem sie zastanowimy
k8e
a nuz cos wymyslimy
kawa_w_kubku
ciebie chyba nie za często ludzie pytaja o rady, co?
kawa_w_kubku
wspomniałam, ze podobało mi sie jak znokałtowałas puszke na bezpieczniki?;>
k8e
spadaj
<lol2>
k8e
zrobilam sobie najwiekszy obciach przed facetem w grupie, ever!!!
K8e
nie powinnam sie z wami spotykac
kawa_w_kubku
hmm…. nie moja wina, ze atakujesz bezbronnych
k8e
a czy Ty musialas sobie usiasc ze smiechu?
kawa_w_kubku
ale przynajmniej zostałas zauwazona
k8e
no musialas
no to na bank
kawa_w_kubku
juz nie bedziesz anonimowa
k8e
nie o taki poklaski mi chodzilo
k8e
pewnie, lepiej byc jebnieta niz niewidzialna
kawa_w_kubku
to ja jutro wezme ten prezent od was… ta ramke ze zdjeciami.. pokaze mu DOKŁADNIE kto kazał go uściskać.. i nic nie wspomne, ze teraz jestes na zaocznych
k8e
hmmmmmmmmmm nie, bo ja tam wyszlam jak brzydki kretyn
kawa_w_kubku
hmmmmmmmmmmmmmm, wcale nie
kawa_w_kubku
wyszłaś jak radosna cheerleaderka
k8e
chcesz jechac ze mna do krakowa na sylwestra
k8e
z o wiele starszymi facetami
za bagatela 250zeta
kawa_w_kubku
cześć w ogóle
kawa_w_kubku
za ILE?!
kawa_w_kubku
o cholercia, co ty myślisz ze mi płaca w tym samorządzie?
k8e
a widzisz mnie na czwartym semestrze hiszp?
K8e
widzialam martina, powiedzialam hola i mi odpowiedzial
dobry czlowiek
kawa_w_kubku
hmm… to nie jest odpowiednie pytanie.. siebie tez nie widze, a jestem ;]
k8e
ja tez sie od czasu do czasu zastanawiam co wy tam kuzwa robicie ;0
kawa_w_kubku
ja sie przestałam zastanawiac, bo mnie to w stan extremalnej melancholii wprowadza
k8e
………..
k8e
wymyslilas juz temat pracy?
kawa_w_kubku
jasne. „nie zamierzam pisac pracy w jezyku hiszpańskim, ale kurwa musze”
k8e
nie mój
kawa_w_kubku
co nie twój?
K8e
typ
kawa_w_kubku
żołnierz=testosteron=sex ;]
kawa_w_kubku
to bardzo proste równanie;p
k8e
aaaaaaaaaaaaa, teraz rozumiem
k8e
ale bez munduru mnei nie bierze
kawa_w_kubku
;]
kawa_w_kubku
bez munduru to dopiero sex
k8e
….
kawa_w_kubku
elo elo :* guapita!!
K8e
jaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa?
K8e
skad ten przyplyw?
kawa_w_kubku
bo mi własnie przypływów brakuje;p
k8e
hmmmmmmmmmm, najwyrazniej nie jestes w typie przyszlych panow politykow
kawa_w_kubku
no nie do konca… ja byłam w typie panów polityków
kawa_w_kubku
tylko jesli ktos nie potrafi zapamietac mojego imienia
kawa_w_kubku
to ja nawet wyobrazajac sobie cholera johnego dipa
kawa_w_kubku
nie moglabym sie z kims takim przespac
k8e
rozumiem
k8e
sa w tobie drobinki czlowieczenstwa
k8e
no niestety, teraz w czasach kryzysu
k8e
trzeba sie ich raczej pozbyc
Wesołego everyone !!
by kawcia_w_kubku